Ze wszystkich miejsc w których byłem, te zapadły mi w pamięci i do większości z nich wracam. Miejsca podzielone są na kategorie, lecz jeśli dane miejsce jest oznaczone jako “na słodkie” to nie znaczy, że nie będzie tam kawy i odwrotnie - cieżko o kawiarnię gdzie nie dają ciasta. Ale jak znajduje się w kategorii “Na słodkie” to znaczy, że ciasto jest lepsze niż kawa (co nie znaczy, że ta jest zła, po prostu są inne miejsca jeśli priorytetem wizyty jest kawa).
Staram się, żeby w każdej kategorii nie było więcej niż 3-4 miejsca (bo to w końcu subiektywny przewodnik), aczkolwiek są wyjątki.
PS1. Wszystko, co napisane niżej to moja osobista opinia, a nie jakieś 18 gwiazdek Miszlę czy coś. To nie jest tak, że każde z tych miejsc jest najlepsze (cokolwiek to znaczy) w swojej dziedzinie.
PS2. Z racji, że rynek knajpowy się szybko zmienia, to nie gwarantuje 100% zgodności ze stanem faktycznym - w momencie kiedy to czytasz knajpa może już nie istnieć albo totalnie zmienić profil.
PS3. Kolejność knajp w kategoriach alfabetyczna.
Na azjatyckie
- Gotuyam Local (Śródka) - azjatyckie klimaty, różne i podłużne. Mój top to Gai Pad Med Mamuang.
- Kim Chi Ken (Centrum, Jeżyce), - kurczak w panierce a’la KFC, tylko że lepszy. Mięso z piersi lub uda a dla głodnych polecam miks 50/50. Wege-pseudo-kurczak też jest. Mój top jeśli chodzi o smak to honey & mustard.
- Tet (Centrum) - kuchnia wietnamska. Są standardy azjatyckie jak pad thai lub udon, ale skup się na daniach typowo wietnamskich. Mój faworyt to Bún Trộn z grillowaną wieprzowiną.
Na burgera
- Fat Bob Burger (Centrum) - kilkanaście stolików w środku, poza klasykami sporo wariacji.
- Gołe Baby (Centrum, Piątkowo, Starołęka) - taki burger, że prawie na pewno się uwalisz. W domyśle dopiekają mięso na medium, tak więc jak wolisz bardziej to warto wspomnieć, nie robią problemów. Moje topy to El Classico i Gołe Baby (z sosem śliwkowo-musztardowym). Usiąść w środku można tylko w lokacji w centrum na Wrocławskiej (ale też nie ma za dużo stolików), na zewnątrz można we wszystkich trzech. Sugeruję jeść na miejscu, burgery tracą na dostawie.
- Pod Niebiosa (Jeżyce) - wielkim fanem smash-burgerów nie jestem, ale te są świetne. Można dokupić mięcho do środka na sztuki, jeśli komuś klasyczne 200g byłoby za mało. Frytki też mają, w paprykowej posypce. W środku miejsca na może 8 osób, na zewnątrz drugie tyle. Czasami znajdą się rzeczy jak Cubano Sandwich czy Philly Cheese Steak.
Zobacz także sekcję “Na nieburgera” gdzie są rzeczy do burgerów podobne, ale technicznie nimi nie są.